Trudne decyzje
- Ka Skoczek
- 21 sty
- 3 minut(y) czytania

Mam ostatnio wokół siebie wiele osób potrzebujących zmiany pracy. I nawet nie tylko o samą zmianę pracy chodzi a o kompletną zmianę zawodu. Potrzebę robienia czegoś zupełnie innego niż dotychczas. Wiek osób o których piszę? 30+ do 50+. Profesja? Przeróżne. Wszyscy z wyższym wykształceniem o różnym profilu, pracujący generalnie zgodnie z nim ale nie tylko. Przyczyna potrzebnej zmiany wydaje się za to jedna. Skrajne wypalenie. Te potężnie inteligentne i dobre w pracy osoby chorują na samą myśl o tejże. Wykonując swoją pracę bardzo dobrze, mają często zaniżone poczucie swoich możliwości - w prywatnej ocenie nie nadają się praktycznie do niczego, żyją w lęku, zależności, z trudem wierząc, że na zewnątrz może je spotkać coś lepszego. Najtrudniejsze jest jednak to, że nie wiadomo, co by to miało być. Tak sobie myślę, jak to się dzieje…. Jak to się dzieje, że w sile zawodowych możliwości i wieku, wtedy gdy powinno się właśnie odczuwać zbudowane poczucie kompetencji, pewności siebie, jakoś zbudowany życiowy grunt w sensie zawodowym - jest on nagle w stanie pewnego rozpadu. Co dodam, że piszę, sama mając podobne doświadczenie za sobą.
O wypaleniu… wato szukać informacji. Temat trudny, może już nie tak niewygodny jak kiedyś, ale ciągle jakoś. Szczęśliwie już w Internecie, mediach, książkach bardzo powszechny. Jest to ważne z jednego kluczowego powodu - by człowiek wypalony nie czuł się osamotniony tak, jak czuł się kiedyś. Poczucie osamotnienia, braku pomysłu z kim pogadać, lęku przed nie zrozumieniem, a przede wszystkim zaprzeczanie samemu sobie, że dzieje się chyba jednak coś niedobrego - to bardzo charakterystyczne odczucia tego stanu. Osoby wypalone nie są same. Są tylko, bagatela, w 70% reprezentacji społecznej….(!) Czy można czuć się samotnie w takim gronie? Bo tak jak było 8 lat temu, tak i niezmiennie jest teraz. Ilość osób wypalonych, mimo narastającej świadomości tematu, nie maleje jakoś. Smutno-przerażająco-ciekawe…
Źródła wypalenia są dwustronne. Po pierwsze leżą w otoczeniu. Czyli mówiąc najprościej, jakiś jego element jest niedopasowany, to niedopasowanie wywołuje stres, a ten długotrwały prowadzi do wypalenia. Czy więc niedostateczna nagroda, czy nadmiar zadań lub zadania nie takie, czy brak poczucia wpływu, sensu, czy zespół, czy szef, w sumie wszystkie komponenty pracy na ten długotrwały stresujący dyskomfort mogą wpłynąć. Czynniki indywidualne istnieją też - nie tyle źródła co predyspozycje do pakowania się w nie służące nam sytuacje i pozostawania w nich z jakichś powodów zbyt długo. Czasem nawet jest na to wszystko uważność, świadomość, tylko mocy wewnętrznej, by coś zmienić, brak. Właśnie w tym rzecz, żeby po tej równi pochyłej narastającego osłabienia nie zejść w dół zbyt nisko, bo im niżej tym trudniej się z niej wykaraskać. Jak zawsze zatem, świadomość to jedno, pójść za nią musi jednak też działanie, dość konkretne, i to jak najszybciej. A co takiego jest w Polskich realiach że wypalamy się tak masowo? Czołówka europejskiego zestresowania. Czołówka światowa w niechęci do pracy już po 44 roku życia. Co takiego się dzieje, że właśnie my? To temat na osobny odcinek „wypisków”.
Czytać, szukać, rozmawiać. By ochronić siebie, ale też przestrzec rodzinę, kolegów, współpracowników, podwładnych. Szukać terapeutów, coachów, psychiatrów, ktokolwiek potrzebny. Dać sobie szansę na pomoc i powrót do normalności. Cała społeczna narastająca otwartość już na prawdę temu sprzyja. Ilość „coming outów” też na tym polu niech zachęca by zawalczyć o siebie. Im większa będzie otwartość by rozmawiać, tym bardziej można na wzajem sobie pomóc - i nie wplątywać się głębiej w coś, co jest na prawdę nie fajne i zupełnie nie potrzebne, bo można sobie wątpliwej przyjemności takiego stanu oszczędzić. W fajny sposób o wypaleniu śpiewa Lalu Slavicka, posłuchaj, polecam.
A co do zmiany pracy i zawodu. To nie jest łatwy proces, wręcz przeciwnie, trudny cholernie i wyczerpujący. Trochę też trwa i na Już się niestety nie stanie. Nie jesteśmy jeszcze krajem, w którym zawód zmienia się osiem razy w życiu, tak jak w Stanach. Zaakceptuj to. Próby, poszukiwania, bez zniechęcenia, być może przy wsparciu ekspertów kariery - to na pewno jest droga. Tak jak każda, zaczyna się od tego, że trzeba wykonać pierwszy, choćby najmniejszy w jej kierunku krok. Ale gdy się na nią wejdzie to niesie już dobrze, choć z turbulencjami, w zgodzie z sobą samym, wbrew społecznym „powinno” i „trzeba”. Wbrew, pozornie, rozsądkowi czasem też. Co na tej drodze można spotkać i dokąd dojść to też już materiał na osobne historie. Bo cóż „społeczeństwo” może wiedzieć co tam głęboko w środku duszy gra.
Wszelkie teksty opublikowane na tej stronie stanowią przedmiot ochrony praw autorskich i są własnością autorki i właścicielki serwisu. Kopiowanie, rozpowszechnianie, modyfikowanie, publikowanie lub wykorzystywanie treści w całości lub części bez uprzedniej pisemnej zgody właścicielki praw autorskich jest zabronione, z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez obowiązujące przepisy prawa.




Komentarze