top of page

Obecność

  • Zdjęcie autora: Ka Skoczek
    Ka Skoczek
  • 21 sty
  • 3 minut(y) czytania


Wyszłam z domu opatulona na wszelki wypadek szalikiem i z czapką w ręce. Staram się nie rozchorować w sprzyjającym do tego sezonie, a ranek był zimny, na czapkę sam raz. Termometr w aucie wskazał 20 stopni. Patrzyłam z niedowierzaniem czy na pewno działa. W radio mówili, że w Suwałkach śnieg i +3. Głębokie doświadczenie jakiegoś science fiction przybił jak gwoździem moment, gdy wysiadłam z samochodu - tak, mój szalik na szyi był od czapy, można by rzec. Może i można by się cieszyć, widząc półnagich biegaczy pod koniec października, ale halny plus zmiany klimatyczne łatwe w doświadczaniu nie są.


Miniony weekend sponsorowały literki O jak Obecność i W jak Wdzięczność. Ulica Sezamkowa to jednak dobre wychowanie niosła, alfabet w jej wydaniu nabierał zawsze nowego znaczenia. Dużo dobrych i ważnych rozmów z bliskimi i ważnymi osobami wypełniło ten czas. W kołowrotku rutyny codzienności niewiele pozostaje przestrzeni na pytania bazowe. Np o to, co jest w życiu fajne. Na literkę A, B, C.… Okazuje się, że są literki przełatwe, bo przecież i Ciepło i Czułość i Ciasto fajne w życiu są. Inne literki nie tak od razu niosą odpowiedzi… ale potem, jak się worek całego alfabetu rozwiąże w pełni, to lista tego, co fajne i wywołuje uśmiech, płynie strumieniem wartkim. Ciężko też tak na codzień oddać się filozoficznej głębi dobrostanu. Ważne, by coś zjeść, jakoś się wyspać i nie zwariować, to już sukces nie mały. A co dobrego na codzień karmi czy w głębi serca siedzi? Szukanie takich odpowiedzi wymaga już wysiłku by usiąść i odetchnąć trochę głębiej niż tylko do poziomu barkowej obręczy. Filozof zapyta „po co?” - „by być wdzięcznym” psycholog odpowie. Ot i taka z tego prosta może wyjść rozmowa.


Przed wspomnianym weekendem jednym uchem brałam udział w konferencji poświęconej wellbeingowi, który po polsku nazywa się dobrostanem, ale jakoś angielska nazwa jak zawsze większą karierę robi. Konferencja w modnej formule hybrydowej, zgromadziła gości w jednej z warszawskich przestrzeni i jeszcze więcej online. Z wyczekujących twarzy wyczytac można było głód - by w końcu poczuć się lepiej. Pierwsze trzy sesje faktycznie poświęcone były temu, jak to zrobić, skupiając się w dużej mierze na jakości snu. Super! Historycznie cały czas nadążamy za trendami, także w tym obszarze. Gdy kilkanaście lat temu słynna Arianna Huffington walnęła głową w klawiaturę (dosłownie), świat obiegła jej książka o tymże fakcie i o spaniu właśnie. W tym samym mniej więcej momencie ja też walnęłam głową (nie dosłownie choć prawie) i poszłam po rozum do niej - że jednak w życiu czasem trzeba porządnie spać. Cieszy więc dotarcie tego właśnie trendu w końcu na salony. Słuchałam więc zbudowana, niewiele jednak zmęczonym mózgiem percepcyjnie ogarniając. Z twarzy uczestników spotkania napięcie i wyczekiwanie też jakoś nie mogły zejść. Ilość nazw i skrótów chemicznych zawartych w całym przekazie była zbyt przytłaczająca. Okazuje się, że współcześnie światły i dbający o dobrostan człowiek, by o tenże zadbać, już nie tylko na osobistych poziomach serotoniny i dopaminy potrzebuje się znać, ale też na paru innych „substancjach” (?), których złożonych chemicznych nazw nie jestem w stanie przytoczyć. O biedny mózgu, nie dość że potrzebujesz odbarczenia z przytłczającego nadmiaru, to by się go pozbyć musisz przyjąć wiedzy jeszcze więcej!? Nie…. Czujesz ten paradoks? Do innego paradoksu za chwilę dojdziemy, mierząc poziom dobrostanu pracowników w organizacjach, co było przedmiotem drugiej części wydarzenia. Jakby ten wskaźnik interesujący nie był, może zupełnie wypaczyć to, w czym faktycznie rzecz.


Do zwariowania droga w dzisiejszych czasach wydaje się naprawdę prosta. Czy przez zmiany klimatyczne, czy nadmiary wiedzy zbędnej czy przez otaczające rozwiązania nadmiernie złożone. Pora by odwrócić w końcu i ten stan. Siła tkwiła i tkwi w prostocie. Mniej znaczy więcej. Może własnie to byłby właściwy do wprowadzena teraz na salony trend? Konferencja przyniosła także nie łatwe wyniki przeprowadzonych w Polsce badań. Raptem 22-23% Polaków w wieku 35-54 lat twierdzi, że ma się dobrze. A jak czuje się reszta? Sam, sama wiesz…. Sporo myślę ostatnio też o tym, że, paradoksalnie, w dbałości o to, co dobre, też swój balans odnaleźć trzeba. Tak jak zdrową dietę trzeba zrównoważyć pizzą, a wino czerwone białym, kto zna te złote memy ten wie. Pobudzająca mózg czy/i ciało aktywność nicnierobienia potrzebuje dla przeciwwagi - choć robic NIC to sztuka nie łatwa i umiejętność wyższa jest. To może już tego myślenia wielowątkowego starczy na dziś? To ja się po prostu pójdę wyspać. By jutro z uśmiechem i wdzięcznością powitać prosty weekendowy dzień.



Wszelkie teksty opublikowane na tej stronie stanowią przedmiot ochrony praw autorskich i są własnością autorki i właścicielki serwisu. Kopiowanie, rozpowszechnianie, modyfikowanie, publikowanie lub wykorzystywanie treści w całości lub części bez uprzedniej pisemnej zgody właścicielki praw autorskich jest zabronione, z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez obowiązujące przepisy prawa.

 
 
 

Komentarze


© 2026 by Katarzyna Skoczek

  • Linkedin
  • Facebook Social Icon
bottom of page