Przebodźcowanie
- Ka Skoczek
- 21 sty
- 3 minut(y) czytania

Mam takie wspomnienie. Leżę na dzikiej plaży w Negombo na Sri Lance, spod przymrużonych oczu widząc obrazek jak z kalendarza, palmy nad głową, słońce i morze przez sobą z jakąś pierwotną łódeczką dodającą klimatu. Widziałam coś co parę interwałów czasowych, bo tak naprawdę to spałam, czym na szczęście nie przejmowali się ani tubylcy ani ganiający wokół różni przedstawiciele wielobarwnej fauny. Wiem, że miałam wykupioną kartę SIM by się jakoś tam poruszać, czyli ograniczenie ale jednak podłączony telefon, ale w tamtym momencie czułam się odłączona od wszystkiego w pełni. Po prostu na tej dzikiej plaży spałam w poczuciu totalnego rozprężenia.
„Od lat mam laptopowstret” napisałam któregoś dnia do G. Właśnie policzyłam, że przez ostatnie ponad 20 lat spędziłam przy laptopie około 73 tys godzin, sic! Jakby wstrętu było mało ostatnio strasznie poleciał mi wzrok. W tę druga stronę niż do tej pory. Lekarz pierwszy raz zapisał tak zwane relaksy a wszystkie optometrystki zaczęły zasiewać we mnie zachwyt jaki to zyskam komfort. No cóż. Wolałbym by jednak tak szybko jak ostatnio wzrok mi się nie psuł i by psi nos był wyraźnie widoczny z bliska tak po prostu jak dotąd. Na kontakt z wszelką elektroniką się ostatnio wzdrygam, laptop, telefon, telewizor nawet z rzadka, czuję jak wręcz fizycznie mnie napromieniowują. Dlatego żadnego laptopa na żadnym urlopie nie ma ze mną nigdy. Może i szklany ekran zapewnia możliwości nieskończone i dostęp do wszystkiego, to niezła pułapka. Może i od zabawy ICQ 25 lat temu doszłam do bycia ekspertka od zdalnej pracy w różnych strefach czasowych i kulturowych. Ale już nawet pisać nie piszę bo to oznacza kontakt z elektroniką też. Tyle co drobniej ręcznie w rozlicznych notesikach… Ach te listy pisane z kuzynką Magdą! W wieku nastoletnim pisałyśmy je do siebie między Lublinem a Warszawą, z pasją i radością, wytrwale! W późniejszych studenckich latach w ciągu dnia obowiązkowe odwiedziny w wydziałowej kultowej Kanciapie by wymieniać pierwsze długaśne często maile z przyjaciółmi i gdzie koledzy ekscytowali się możliwościami pierwszej przeglądarki. A potem to już poszło….
Dużo ostatnio o tym myślę. Od lat frustruje coraz bardziej zmęczony mózg i przebodźcowanie. Przyjacielskie wymiany o tym że “też tak mam, masakra!” niewiele pocieszenia niosą, tudzież żadne. Wprawdzie jeden całkiem mądry psycholog powiedział ostatnio że skoro mózg myślami pędzi to znaczy że żyje ale… Pozwolić sobie na odłączenie to jest to. Powiadomienia z social mediów od dawna wyłączone wszystkie, cóż z tego skoro przeglądam je kompulsywnie, szukając zaprogramowanej przez mózg przyjemności… ale przecież wolę jakąś inną! Finalnie wyłączone dokładnie wszystkie powiadomienia na komórce z postanowieniem totalnego przeorganizowania. Teraz to nie one mnie ale ja je…. Skoro mózg dał się zaprogramować to pora na oprogramowania konkretny update.
Wczesną a już ciepłą wiosną siedziałyśmy sobie z O. na śniadaniu w lubelskiej Cafe Mari, w której jakoś zawsze toczą się tak zwane rozmowy ważne. Obie tej samej profesji i pasji, czyli dla ludzi i z ludźmi, w tym samym momencie doszłyśmy do tej samej i na szczęście wysłowionej refleksji. Że właśnie tak jest dobrze i najlepiej. Siedzieć z drugim człowiekiem w miłym i smacznym miejscu prowadząc niespieszną i pogłębioną rozmowę, napełniającą energią niczym to słońce skradające się przez listki drzewa nad naszymi głowami. Ah. Właśnie tak. Najlepiej! Jest kilka życiowych “life changerów”, czyli zmieniaczy życia. Dobry sen i relacje z ludźmi, wdzięczność i medytacja. Jakoś nic z nich samo z siebie nie mówi “chodź do Internetu, tu jestem!”. Niczym czas w tych analogowych kawiarniach bez dostępu do urządzeń cyfrowych, o których popularności coraz głośniej słychać w krajach na zachód od nas. To fantastyczne, wystarczy wykreować sobie swoją własną.
Wszelkie teksty opublikowane na tej stronie stanowią przedmiot ochrony praw autorskich i są własnością autorki i właścicielki serwisu. Kopiowanie, rozpowszechnianie, modyfikowanie, publikowanie lub wykorzystywanie treści w całości lub części bez uprzedniej pisemnej zgody właścicielki praw autorskich jest zabronione, z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez obowiązujące przepisy prawa.




Komentarze