Battery Low
- Ka Skoczek
- 21 sty
- 3 minut(y) czytania

Pomyślałam niedawno odkrywczo, że zbliżam się do połowy swojego zawodowego życia. Była to bardzo odświeżająca myśl, taka rewelacyjna wręcz. Bo połowa to taki czas kiedy sporo już wiadomo, i sporo na tej bazie jeszcze podziałać można. Dwadzieścia lat zawodowych doświadczeń to już jakiś bagaż. Nie jest to już plecaczek z którym można lekko wybrać się na weekendową wycieczkę. To już taki plecak około 50-60 kilogramowy, trochę w nim ciężaru ale jakoś już przemyślany, na bazie minionych doświadczeń zebranych różnych. Pozwalający na dalszą wyprawę, na decyzję jak i dokąd, który świat stoi otworem a gdzie świadomie lepiej się nie pchać.
W zeszłym tygodniu zwróciły moją uwagę badania przeprowadzone przez IPSOS. Statystyczny Polak czuje, że wiek 44 lat to granica jego wyporności do dalszego zawodowego życia - w tym sensie, że po tym wieku ta wyporność się kończy. Jesteśmy w tym badaniu na ostatnim miejscu samopoczucia pracowników 28 państw. Przykładowo, zapracowani Amerykanie, którzy nie mają ustawowo gwarantowanego urlopu i spędzają na nim średnio kilkanaście dni w roku, cały czas są w energetycznej czołówce światowej i czują się na siłach by pracować do wieku 65 lat. Nasz wynik zasmuca. Na polskim rynku pracy coś poszło zdecydowanie nie tak. Cykl życia człowieka rozpisywany bywa w różny sposób, ale niezależnie od koncepcji, wiek 44 to moment zdecydowanie zawodowej dojrzałości i zwyżki na kolejne długie jeszcze lata. Czas w którym mamy jeszcze energię i już doświadczenie. Z tym nowym badaniem od razu skleiły mi się wyniki badania które przeprowadzała 7 lat temu nasza fundacja na temat wypalenia zawodowego pracowników w Polsce. Już wtedy 40% osób deklarowało stan wypalenia, a kolejne 30% zgłaszało, że wypalonych jest być może. Przy takiej skali oznacza to, że zainfekowanych w jakimś stopniu trudnym syndromem jest conajmniej 70% pracodawców a może i więcej, tylko każdy tego wypalenia ma swoją krzywą. W ostatnich latach pojawiło się jeszcze kilka podobnych badań ale ich wyniki lepsze nie były. Hmm. To w skrócie statystycznie oznacza jedno. Pracować się w Polsce nie chce. Bo praca wyczerpuje i wymęcza. Czasem pomaga uczyć się jak budować wyporność, ale trudniej już o zbudowanie warunków które jej nie wymagają, bo po prostu neutralnie nieszkodliwie są.
Tak sobie myślę dalej w tym rozmyślaniu o nowym pokoleniu. Skoro starsze już tak sterane, z wyczerpaną wypornością, a młodsze bez zbudowanej wyporności, bo jeszcze nie było kiedy i po co, to przed nami rynkowo w najbliższych latach prawdziwie emocjonalny kryzys. Tudzież boom dla wszystkich profesji związanych z dbałością o zdrowie psychiczne, który to trend od lat staje się coraz bardziej widoczny i szczęśliwie jawny. Nie jest fajnie, że każdy psychoanalityka może potrzebować, ale fajne że coraz bardziej może o tym powiedzieć na głos. Jak w Stanach Zjednoczonych. Na które było nie było oglądaliśmy się jakoś historycznie zawsze. A poważniej mówiąc, korzystanie z usług tej grupy ekspertów to oznaka bynajmniej nie słabości a raczej odpowiedzialności i samoświadomości, o czym też warto pamiętać.
By jednak dojść do jakiejś konkluzji. Chce mi się napisać: szkoda. Potężne gospodarki światowe budowane są siłą sędziwych ekspertów. My musieliśmy ekonomicznie zacząć gonić i nadganiać mając istotnie opóźniony start. Teraz okazuje się że tempo gonienia tak szybkie zbudowało niewątpliwie ogromny kapitał doświadczeń, jednak bez siły do dzielenia się nimi w tym momencie zawodowego życia, gdy przychodzi na to czas. Tudzież zbudowało specyficzny rynek pracy, który dopiero uczy się jak być na to międzypokoleniowe dzielenie się otwartym. Trudno w takich warunkach w pełni z tego kapitału wiedzy korzystać, wyciągnąć wszystkie lekcje które pomogą dalej mozolnie się piąć. Czy narastające grzmienie ze strony statystyk daje nadzieję, że jeszcze jako rynek pracy zdążymy się jakoś przebudzić? Każdy musi przebudzić się trochę na swoim podwórku, z uczciwością względem siebie samego i wszystkich pełnionych ról. Od paru lat obecna i na naszym rynku instytucja mentora daje na ten transfer wiedzy szansę - jako przykład, mechanizmów znalazłoby się więcej. Prężnie działa też kilka Think Tanków. Na to jednak - by tą wiedzę i przekazać i przyjąć - siły, chęci, otwartość i entuzjazm też skądś trzeba mieć. I tu zatacza się koło.
Wszelkie teksty opublikowane na tej stronie stanowią przedmiot ochrony praw autorskich i są własnością autorki i właścicielki serwisu. Kopiowanie, rozpowszechnianie, modyfikowanie, publikowanie lub wykorzystywanie treści w całości lub części bez uprzedniej pisemnej zgody właścicielki praw autorskich jest zabronione, z wyjątkiem przypadków dozwolonych przez obowiązujące przepisy prawa.




Komentarze